Posted by: Ole on: 25 kwiecień 2009
Jak Benedyktyni z Tyńca walczą o byt? Koksując, a jakże. Jedna z lepszych ostatnio znalezionych opisówek zdjęć (Aniele, o dzięki Ci:) z arta “Jak Tyniec walczy o byt” z Gazety Wyborczej (22-04-09).
Wyjątek z rozmowy z bradersami:
Zaczęło się od
- …od koksu. Ktoś mi powiedział, że wieki przetrzymaliśmy, a teraz koks nas wykończy. To było 15 proc. naszego budżetu. Przychodów nie było, koszty rosły. Powiedziałem sobie: najpierw racjonalna gospodarka grzewcza. W regule św. Benedykta mowa jest o tym, że trzeba dostosowywać się do słabości braci.
Joł, taki rokendrolowy tryb życia to ja rozumiem.
“Jak Tyniec walczy o byt” / Gazeta Wyborcza (22-04-09)
Posted by: Ole on: 5 kwiecień 2009
Prędzej w ducha uwierzę, niż w to, że TVP potrafi fajnie film zajawić. Przeróbka jednej z lepszych scen miłosnych kina początku lat 90. (“Ghost”/”Uwierz w ducha” z 1990 z duetem Moore-Swayze) w wykonaniu prezenterów Jedynki (Paulina Chylewska, Grzegorz Miśtal).
Aaale skorupa.
I oryginał:
Posted by: Ole on: 1 kwiecień 2009
Posted by: Ole on: 22 marzec 2009
AKA Kamil Durczok wyznaje i się z lekka kaja. AKA sumplement i kontynuacja i echo Uje…brudzonystółgate. Ufajdany nieładnie pachnącym wspomnieniem bluzgania na wizji Kamil przemówił:
Posted by: Ole on: 1 marzec 2009
Że też ja tego jeszcze tutaj nie wrzucałam. Najwyższy czas! Taki kiedyś insert gazetowy dorwałam: czarna kredka do oczu plus czarny lakier, aka wszystko, co niezbędne, żeby przepoczwarzyć się w emo-wrażliwca. Wrzutka pochodzi z jakiegoś bauerowskiego szmatpismaka dla młodzieży, przypuszczalnie Bravo.
Skąd mam? Będąc kryptoemo (osobnikiem, co otwarcie pluje na emo-młodzież, a po kryjomu, przy kastratycznych wtórach androgyna z Tokio Hotel, robi sobie czarne krechy na oczach i charakterystyczny zaczes na łbie) nie mogłam się oprzeć i nie wydębić tego zestawu czas temu od koleżanki z pracy (mającej od czasu do czasu do czynienia z wyżej wymienionym tytułem Bauera – w ramach obowiązków zawodowych).
PS Jest na sali emo pożądające zestawu? Opchnę po cenach hurtowych. Zgłoszenia słać mailem.
Posted by: Ole on: 22 luty 2009
Z miesięcznym poślizgiem, ale wreszcie wrzucam poważnego pretendenta do tytułu Selebrycka Fraza Roku 2009.
Oto i okładka jednego ze styczniowych numerów Gali (Nr 5/2009), na której pyszni się wyjątek wywiadu z Weroniką Rosati, okraszony dramatycznie smutną twarzą owej. Wyjątek ów przybrał kształt frasunku:
Taa, cierpieć. A my (lud pracujący miast i wsi, o którego szare twarze i mętny po wczorajszym przechlaniu wzrok obija się twoja podobizna, kiedy stoimy w kioskowej kolejce po szampon pokrzywowy i prezerwatywy za 3,99) cierpieć razem z tobą.
W wywiadzie Weronika wyznaje:
Często jestem smutna. Codziennie mam jakiś problem. A to pies mi się rozchoruje, a to pokłócę się z kimś, kto jest mi bliski, a to mi coś w szkole nie wyjdzie. Ale jeśli chodzi o taki ogólny smutek, to wynika on chyba z mojej samotności, którą zresztą sama sobie wybrałam. Bo aktorstwo jest samotnością. A może po prostu urodziłam się, żeby cierpieć. / Całość Gala.pl
Wzruszające, doprawdy.
Polały się łzy me czyste, rzęsiste na tę młodość górną i durną… A wyznanie tak mną wstrząsnęło, że Galę kupiłam na wieczną pamiątkę. Klaun też człowiek i z czegoś żyć musi – naści, Weronko, 2,90 PLN na ulgę w cierpieniu.
Posted by: Ole on: 21 luty 2009
Z etykiet soków dla dzieci KUBUŚ Scool: Pinkowe Truski, Słodkie Pomarki, Wiśnia Kwasiura, Zielone Jablo (w tłumaczeniu na polski: “Różowe Truskawki”, “Słodkie Pomarańcze”, “Wiśnia Kwaśna”, “Zielone Jabłko”). Diablo to niedobry kwas leksykalny. Słowa potworki, skwarki, smarki, że niedobrze się robi! Mnie, która słów cięcie-gięcie uwielbia.
Znaczy: źle jest, Kubusiu. Słyszysz? Kiepsko.
Więcej KUBUŚ Scool
(DOPIS 22-02-09) Scoolcybyki z Maspexu postanowiły przypuścić wycoolwistymi pomarkami i truskami szerokofrontalny hardattack. Takie oto coś fruwa w telewizorze. Tak, zdecydowanie uderza w zorientowaną you-can-dance’owo młodzież:
Wideo od Mediówfana. Dzięki!
Posted by: Ole on: 16 luty 2009
…bo się spocisz!
Jak (kwadratowo i nieporadnie, acz soczyście, to fakt) Kamil Durczok przeklinał, każdy widział i słyszał. Nie byłabym sobą, gdybym i u siebie nie podniosła maleńkiego larum i nie odnotowała tego, jakże barwnego, f a k t u.
BTW, Kamilu – czem prędzej uderzaj na korepetycje z rzucania mięchem do osobnika (Tomka Lisa?) bieglejszego w kurwinterpunkcji. Bo przeklinanie to osobna sztuka i fechtunku wulgaryzmami to się też, stety, trzeba naumieć.
Nie działa wideo? JUŻ nie działa? Spróbujcie TĘDY albo OWĘDY
(DOPIS 17-02-09) No, tośmy sobie najpierw pobluzgali, zmyli głowę Rurkowi, potem wyczyścili – stół z farby, sieć z niewygodnego wideo, to teraz przyszła pora na żarty. Uwaga, Kamil ma do siebie dystans! Kamil potrafi nie tylko grubym słowem, ale i dowcipem sypnąć! Kamil umie rozluźniać napiętą atmosferę. Jednak.
(DOPIS 18-02-09) Może i Kamil potrafi żartować, ale mnie się dużo bardziej żart Burger Kinga podoba (chwali się takie podejście oraz inicjację medialnego dialogu i bardzo prawdopodobnej nagonki paparazzich na wszystkie przybytki ww. fastfoodowni, z nadzieją, że uda się upolować Durczoka nad kawałkiem zdechłej, przemiędlonej w burgera krowy). Dopisuję dla rejestracji rozwoju afery mięsnej, jaką rozpoczął szef “Faktów”:
- W naszej ocenie Pan Kamil Durczok nie tylko zachował się jak prawdziwy mężczyzna, ale i miał odwagę być sobą – powiedział Robert Lis, brand manager marki Burger King w AmRest. – Dlatego z prawdziwą przyjemnością przesyłamy panu Kamilowi Durczokowi kupon na darmowe, nieograniczone korzystanie z oferty restauracji Burger King w Polsce. Nieskromnie uważamy, że Burger King to najlepsze “mięsne” miejsce w Warszawie - dodał Robert Lis. – Skoro zatem “rzucanie mięsem” w miejscu pracy budzi tak wiele kontrowersji, z radością dajemy Panu Kamilowi Durczokowi możliwość robienia tego w naszej restauracji.
I jedno mnie teraz dręczy pytanie: co na to Kamil?!
Posted by: Ole on: 15 luty 2009
…a faceci – z Heinekenlandu. Antenactwo płci obojga zaś wywodzi się niewątpliwie – jak po wideo niżej można sądzić – z Kretinenplanety.
Heinekenie – nie wyszło.
Advertising Agency: TBWA\NEBOKO, Amstelveen, The Netherlands / Art Directors: Cor den Boer, Jorn Kruijsen / Copywriter: Jeroen van de Sande / Agency producer: Wietske Hovingh / Production company: Czar NL / Director: Bart Timmer / Set design: Jellier & Schaaf / Set art-director: Genaro Rosato / D.O.P.: Alex Melman / Edit: Annelien van Wijnbergen @ the ambassadors / Sound design & music: Rens Pluym @ the ambassadors / Online: Ton Habraken @ the ambassadors / Colorist: Olivier Ogneux / Account: Machteld van Woensel Kooy & Johan Jongkind / Aired: January 2009
Posted by: Ole on: 4 luty 2009
Co się stanie, kiedy absurd spotka klimaty sado-maso, a obydwa pokłonią się w pas surrealizmowi i onirii? A na przykład nowa reklama Diesla może się urodzić. Eksploatowanie seksualności widać się panu Dieslowi przejadło (ileż w końcu można?), dlatego w najnowszym spocie oddaje cześć Salvadorowi Dalemu. Produkcja dziwaczna, ale dziwaczna przyjemnie.
Diesel. A guy. A girl. A boat. A horse. A whip / Directed by Jaron Albertin / Produced by Spy Films
Posted by: Ole on: 27 styczeń 2009
Czy nie cute pomysł na reklamę salonu fryzjerskiego – Cuttie Cut - zorientowanego na postrzyżyny i poskramianie dziecięcych koafiury?
Bardzo cute.
Brand: Cuttie Cut – Children’s Hair Salon / Advertising Agency: Y&R, Toronto, Canada / Creative Director: David Houghton / Art Director: Zachary Muir-Vavrina / Copywriter: Sussana Forieri / Photographer: Jeremy Kohm
Posted by: Ole on: 17 styczeń 2009
Z cyklu: warszawskie znaleziska billboardowe – reklama sieci gabinetów dentystycznych PRIMA-DENT. Zauważona niedaleko budki z pomutowanym kurakiem na fasadzie, o której było kilka wpisów temu.
Z daleka (oglądana nieuzbrojonym w okular okiem) to ona naprrrawdę wygląda na anons przybytku serwującego rozkosz, a nie biały uśmiech. I to niedopowiedzenie “mieć takie…”, wprowadzające zalotność do reklamowego przekazu. I to puszczenie oka do oglądacza figlarną emotką :-), sygnalizujące zamierzoną dwuznaczność i konotacje ero…
No, mówię wam: od razu dzień lepiej się zaczyna, jak widzi się toto każdorazowo w drodze na roboty. Perełka!
Reklama PRIMA DENT
Posted by: Ole on: 13 styczeń 2009
Nie wiem, czy promo Roxy FM to aktualnie najlepsza kampania polskiej stacji radiowej, ale na pewno jedna z bardziej konsekwentnych. Utrzymano na początku obrany kierunek, żeby pierwszoplanowymi bohaterami reklam zrobić sobowtóry znanych muzycznych gęb oraz chwytliwe, dwuznaczne hasełka.
Po tym, jak latem 2008 radiostacja deklarowała “Przesłuchamy każdy zespół”, ilustrując te słowa obrazkami zmasakrowanych korpusów Lenego Krawca i Amy Winohałas (dwa obrazki na końcu notki) odpytywanych z muzycznego abecadła, ostatnio rozporcjowała pana Podobnobono, wybierając tylko najlepsze jego kawałki (patrz pierwszy pikczer niżej).
No, jak dla mnie, proszę ja was, bardzo smaczny ten pomysł z bonopółtuszą.
Nazwa: Wybieramy najlepsze kawałki / Klient: Roxy FM / Agencja: G7 / Copywriter: Marcin Dubiniec / Art Director: Maksym Matuszewski / Creative Director: Mariusz Joński / Fotograf: Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek / Publikacja: listopad 2008
Nazwa: Przesłuchamy każdy zespół: Lenny Kravitz, Amy Winehouse / Klient: Roxy FM / Agencja: G7 / Copywriter: Marcin Dubiniec / Art Director: Maksym Matuszewski / Creative Director: Mariusz Joński / Fotograf: Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek / Publikacja: Lipiec 2008
Posted by: Ole on: 11 styczeń 2009
Suplement do rozebranych reklam (virali?) Chupa Chups dla dorosłych. Oto dwie produkcje z królem luzaków (oraz lizaków) Chuckiem (maskotka w typie Daniogłoda), który zawojował polisz tewe i jej oglądaczy na przełomie 2008/2009 (a wcześniej zachwycił resztę świata – reklamówka chodzi od sierpnia 2008). Się nie dziwię, że zawojował, bo lekkie opary absurdu, w jakie komerszala spowito, tumanią i zwiększają poziom zachwytu.
Jedno wam powiem: Chuck w wersji na siłowni jest prze!
Chupa Chups & Chuck: Restauracja, Siłownia (Chupa Chups & Chuck: Life Less Serious) / Agency: BBH Asia Pacific, Singapore / Agency Producer: Becky Koh / Art Director: Paul Downs / Copywriter: Toddf Waldron / Production Company: Soft Citizen, Toronto / Visual Effects Company: 567 Visual Effects / Released: August 2008
Posted by: Ole on: 9 styczeń 2009
Dziś wprowadzona (nr 3 na poniższym obrazku, no albo po prostu sprawdźcie u siebie w przeglądarkach). Zastąpiła tę, co śmigała od 30. maja 2008 (nr 2 na poniższym obrazku). Szczerze? Na pierwszy rzut oka myślałam, że to okolicznościowa zmiana (coś jak od wielkiego dzwonu, z okazji świąt różnistych zmiany w google’owym logo). No że jakieś gej-święto dziś mamy i stąd to… Bo trochę barwami tęczowej flagi mi zaleciało :)
W sumie? Dobra kolorowanka nie jest zła.
Posted by: Ole on: 8 styczeń 2009
A w Stanach, żeby zwrócić uwagę na problem zaśmiecania plaż i nauczyć zbierania po sobie pamiątek, organizacja non-profit Surfrider Foundation zrobiła kampanię z obrazkami suwenirów, pozbieranych po niefrasobliwych plażowiczach z różnych rejonów USA. Catch-of-the-day’e zapakowała na tacki, ofoliowała i jako żarcie zwraca konsumentom.
Mniam, co nie?
1. Butts-n-Bits – Venice Beach, CA 2. Condom Strips – Newport Beach, CA 3. Plastic Surprise – Galveston Beach, TX 4. Styrofoam Bites – Long Beach, CA 5. Aerosol Valu-Pack – South Padre Beach, TX / Campaign Catch of the Day / For Surfrider Foundation / By Saatchi & Saatchi, Los Angeles, USA
Posted by: Ole on: 7 styczeń 2009
Pytanie za jeden punkt (bo nie przesadzajmy, że za sto czy nawet dziesięć): czego może uczyć, jakimi metodami zdobywania prawa jazdy, szkoła o tak uroczej nazwie? (moje dzisiejsze znalezisko – myślałam, że na miejscu padnę, jak tylko banner na mieście zobaczyłam!)
Więcej TUTAJ
Posted by: Ole on: 6 styczeń 2009
Są z Australii, są gwiazdami tamtejszej sceny hip hop, ale muzycznie, jak na moje ucho, to oni raczej cienkusz proponują. Interesujący są z innego powodu. Nagrał im się kawałek, który IMO śmiało mógłby chodzić w kampanii społecznej przeciwko nieumiarkowanemu wystawianiu skóry na działanie promieni słonecznych, który to proceder w najlepszym wypadku skutkuje poparzeniem skóry, w najgorszym – nabawieniem się brzydkiego raka.
O tej ostatniej ewentualności opowiada ich singiel “It’s a Beautiful Day For Cancer”. Posłuchajcie (a jeszcze bardziej – obejrzyjcie). Taka nienachalna dydaktyka, podana w lekkiej formie, zawsze w cenie! Nawet (a może zwłaszcza), jeśli tyczy się spraw średnio/mało/wcale zabawnych.
AL BINO “It’s a beautiful day for cancer” / Lyrics by Lyrics Born / MC’d by Al Bino