Posted by: Ole on: 29 styczeń 2008
artystą bycia: tym razem blask bycia muzykiem, selebritem, z własną garderobą i pozwoleniem na formułowanie listy zachcianek.
Taki Iggy Pop: nie dość, że skwapliwie korzysta z tego ostatniego, gwiazdorskiego przywileju, to jeszcze wykorzystuje go do manifestacji antyzdrowożywnościowej, życząc sobie przed koncertem “drobno pokrojonych brokułów od razu wyrzuconych do kosza”
(i jak tu takiego nieporządnickiego, niepoprawnego politycznie Iggy’ego nie uwielbiać, no comment, powiedzcie sami?)