Posted by: Ole on: 29 luty 2008
Gdzie ja ten przedruk z MOJEGO PSA znalazłam?… Zdaje się w którymś ze starszych numerów POLITYKI. No tak czy inaczej, oto przed wami sekretne kynowyznanie miłosne ekspierwszejdamy:
He he, hau hau…
Posted by: Ole on: 28 luty 2008
I znowu będę się zachwycać, zamiast dla równowagi i w duchu tego blogasa trochę pofuckać. Znowu spotem, bo znowu dobry wyłowiłam: najnowszą reklamówkę Czasoumilaczy dla komórkorzystaczy Plusa.
Nie wiem, czy to wciąż robota Mumio, nieważne: fajowy spot. W klimacie epoki, z jajem, bardziej lekki, łatwy i przyjemny niż wykorzystany motyw “Bananowego Songu” VOXu z 1979 r. [...]
Posted by: Ole on: 27 luty 2008
Coś dla bardzo wytrwałych, bardzo wiernych, bardzo wierzących i w ogóle bardzo bardzo. Dla tych, co są mniej bardzo albo w ogóle nie bardzo – korzystanie z usługi montażu tylko w ramach kary i pokuty za ciężkie grzechy. Bardzo ciężkie.
Wykopalisko pochodzi od mon cher ami z bipi
Posted by: Ole on: 26 luty 2008
Nudzicie się? No to włala: obrazek-tapeta na pulpit z podobiznami znanych ludzików. Druknijcie sobie toto w A3, powieście gdzieś na ścianie, wzrok wyostrzcie i bawcie w odgadywankę, kogo na obrazku widać.
Zabawa, nie powiem, żeby najbałdziej przednia, ale zawsze to jakaś alternatywa bezproduktywnego byczenia się, kiedy to nima ani pomysłu, ani większych chęci na to, żeby [...]
Posted by: Ole on: 24 luty 2008
Ha! Pan Legenda w Polsce, dla Polaków, w propolskim nastroju, wywalający na wierzch swoje, a jakże, polskie korzenie, pożądający polskiego kredytu gotówkowego, polskiego banku…
…rozczulonam!
JOHN Monty Python CLEESE oddał swój angolską ironią wykrzywiony fejs do dyspozycji BZ WBK: wystąpił w kampanii reklamowej ichniego kredytu, ponoć tak wykalibrowanego, że każdy go chce, nawet, jeśli nie jest Polakiem, [...]
Posted by: Ole on: 21 luty 2008
Wiem, że kawa w saszetkach, z proszku, 2w1, 3w1, 4w1 (!) to kawowy fast fooy, plugawizna, która z kawą, poza częściowo nazwą, ma niewiele wspólnego. No ale czasem taki podły płynek człowiek połyka… Co tam jednak połykanie – dopiero uważne wczytanie się w skład proszku dostarcza takich emocjonujących leksykalnych odkryć, jak ZABIELACZ BEZMLECZNY.
Fikuśna tautologijka, nimaco: [...]
Posted by: Ole on: 19 luty 2008
O filmie można wytłuc rozbudowaną egzegezę i nikogo nim nie zainteresować. A można, sieknąwszy jednozdaniowe resume, zajawić go tak, że przed telewizorami zgromadzą się milijony.
Spójrzcie na recenzjone zamieszczone w ostatnim dodatku Kultura DZIENNIKA (szczególnement na fioletową ramkę) i powiedzcie: czy można byłoby nie kupić “Sprzedawców” podsumowanych takim zgrabnym zwrotem do widza? Czy można byłoby…?
A [...]
Posted by: Ole on: 17 luty 2008
No to sobie pojechali FIATEM 500… Po całości! Po sentymencie, historii, znakach, symbolach, tropach – po wszystkim: wrzucili do jednego worka, wymieszali, wstrząsnęli i podali. Co podali? Patetyczny reklamowy bełt, nie do przełknięcia, szumnie nazwany MANIFESTEM:
Ach, czegóż tu nie ma? Jest przytulne cinema paradiso, kinowy magik, który uruchamia historyczną maszynerię czasu, [...]
Posted by: Ole on: 17 luty 2008
Czyli jak przewrócić i postawić dom na głowie. Faaajne.
Skansen budownictwa drewnianego w Szymbarku (woj . pomorskie)
Znalezione >> Podroze.auto-swiat.pl
Czytaj też:
Aulaitt.wordpress.com/dom-góry-nogami (2)
Aulaitt.wordpress.com/dom-góry-nogami (3)
Posted by: Ole on: 16 luty 2008
Jeden z chlubnych wyjątków polskiego rynku reklamowego od reguły, że komerszal musi być nudny, smutny, płaski, siermiężny, bardziej tumaniący i przestraszający, niż skłaniający do zakupu. Oto błyskotliwy dowód na to, że producent, w tym wypadku Frito Lay Poland, może mieć poczucie humoru i odwagę, aby wpuścić pod strzechy, ogłupione spociakami płynu do zmiękczania, przechodzącego [...]
Posted by: Ole on: 6 luty 2008
Oto i fragment świątecznej reklamy prasowej sprzed paru lat tego elektroagiedemarketu, który chwali się, że stargetowany jest dla nie-idiotów. Nie wnikam, w jakim stanie są zwoje mózgowe klientów owej sieci, ale do kondycji intelektualnej ekipy MediaMarktu miałabym poważne zastrzeżenia: bo żeby wymodzić taaaką promołszyn (luk tekścior dałn), to naprawdę trzeba mieć coś nieźle [...]
Posted by: Ole on: 2 luty 2008
Nie, nie chodzi o przemieszczanie się tkanki tłuszczowej z kolan w nadgarstki ani o eksport nadwyżek polskiego smalcu w te rejony Europy, które naszego smalcu nie znają. Rzecz będzie o tym, jak pewien producent czekoladek – uczciwie i bez owijki w kotona – tłumaczy ewentualność wystąpienia białego nalotu na wyrobach swojej firmy. Oraz czym w [...]
Posted by: Ole on: 1 luty 2008
I to z jednej gazetki reklamowej któregoś z hipermarketów. Plus jakiś paragon. Wycięte i na wieczną pamiątkę, przez wzruszenie, jakie gazetkowa twórczość marketowa we mnie wywołuje, zachowane. Fajne, fajne.