Posted by: Ole on: 2 luty 2008
Nie, nie chodzi o przemieszczanie się tkanki tłuszczowej z kolan w nadgarstki ani o eksport nadwyżek polskiego smalcu w te rejony Europy, które naszego smalcu nie znają. Rzecz będzie o tym, jak pewien producent czekoladek – uczciwie i bez owijki w kotona – tłumaczy ewentualność wystąpienia białego nalotu na wyrobach swojej firmy. Oraz czym w istocie ów nalot jest. Fachowo, dokładnie, poważnie – tak, jak należy traktować klienta. Praktyka godna naśladowania!