Posted by: Ole on: 29 czerwiec 2008
Jest jeden powód, dla którego na długo zapamiętam mistrzostwa Europy w piłce nożnej, Euro 2008, zakończone właśnie zwycięstwem Hiszpanów nad Niemcami 1:0. I ten powód nie nazywa się ani szmaciarska gra Polaków podczas Euro, ani niedobry, stronniczy angielski sędzia z meczu Polska vs Austria, ani tym bardziej biedny Leo, którego trzeba było po przegranej z Austrią wyściskać, aby podnieść chłopięcie na duchu.
Ten powód nazywa się reklama dodatku SPORT (foto niżej) papierowego wydania Gazety Wyborczej, który to dodatek każdego dnia podczas mistrzostw relacjonował, co dzieje się na euromurawach. Ten powód to obrzydliwe, rzekomo z rozemocjonowania obryzione pazury jakiegoś fanatyka sportowych rozgrywek i czytacza Wyborczej w jednej osobie. Ten powód to widok tychże na billboardach, które zdarzało się i szpalerem, rozmieszczone po obu stronach niektórych warszawskich ulic, straszyły użytkowników dróg przez cały czas trwania Euro 2008. Wielkie bleh.
Reklama dodatku SPORT do Gazety Wyborczej / Warszawa