SUGARFREE

ROZWÓD WEDŁUG DUDKA

Posted by: Ole on: 22 lipiec 2008

Porażający wywód mecenasa – tak zaangażowany i sercem oddany sprawie adwokat, to prawdziwy skarb!

CZTERDZIESTOLATEK - Odc. 11 “Cudze nieszczęście, czyli świadek obrony”

W rolach głównych: ADWOKAT (Edward Dziewoński), BEK (Bohdan Ejmont), KARWOWSKI (Andrzej Kopiczyński)

Karwowski jest świadkiem w sprawie rozwodowej swojego kumpla z pracy, inżyniera Beka. Obydwaj są u adwokata, któremu to Stefan składa szczegółową relację ze śledzenia wiarołomnej Bekowej, którą widział na mieście z obcym mężczyzną, domniemanym kochankiem i przyczyną rozkładu pożycia Bekostwa…

[ADWOKAT] A więc… był pan świadkiem naruszenia wierności małżeńskiej przez szanowną małżonkę mojego klienta?
[KARWOWSKI] Prawdę mówiąc, to ja nic takiego nie widziałem…
[BEK] Widział, panie mecenasie, był świadkiem. Widział, wszystko widział, panie mecenasie!
[ADWOKAT] A co pan widział?
[KARWOWSKI] No, nic szczególnego.
[ADWOKAT] Pozwolę sobie zwrócić pańską uwagę, że gdyby to nie było nic szczególnego, nie opowiedziałby pan o tym mojemu szanownemu klientowi. Z samego faktu, że pan to opowiedział, możemy wnioskować, że było to coś, co pana poruszyło, więcej: co obraziło pański zmysł moralny i zmusiło do działania… Czyż nie tak?
[KARWOWSKI] No, zastanowiło mnie to.
[ADWOKAT] …a więc idźmy po kolei. Zobaczył pan szanowną małżonkę mego klienta na ulicy i co?
[KARWOWSKI] No, podjechał samochód i ona wsiadła do niego.
[ADWOKAT] Czy odniósł pan wrażenie, że oczekiwała tego samochodu?
[KARWOWSKI] Tak, czegoś wypatrywał, przeglądała się w lusterku.
[ADWOKAT] Bardzo ważny szczegół. Możemy więc powiedzieć, że oczekując na owego mężczyznę, starała się przybrać postać kuszącą.
[KARWOWSKI] Och, kuszącą… Po prostu, jak każda kobieta poprawiała włosy.
[ADWOKAT] Drogi panie, nie musimy tłumaczyć sądowi, do czego służą te wszystkie fryzury, makijaże, szminki i tak dalej. Służą one podniesieniu atrakcyjności seksualnej kobiety w oczach mężczyzny.
[BEK] <załamany, do siebie> Boże, Boże…

[ADWOKAT] I co było dalej?
[KARWOWSKI] No, po chwili podjechał samochód…
[ADWOKAT] Jakiej marki?
[KARWOWSKI] Marki Renault 16.
[ADWOKAT] Możemy więc zaryzykować twierdzenie, że była to wytworna limuzyna kosztownej marki zachodniej. To będzie nam potrzebne, żeby podkreślić interesowność szanownej małżonki mego klienta.
[KARWOWSKI] …no i pani Bekowa jakby się ucieszyła, a kierowca otworzył drzwiczki i ta pani szybko wskoczyła do wnętrza samochodu.
[ADWOKAT] Chwileczkę. Czy odniósł pan wrażenie, że szanowna małżonka znała uprzednio tego człowieka?
[KARWOWSKI] Oczywiście, bo gdyby to był obcy człowiek, to by się od razu nie przywitali.

[ADWOKAT] A więc możemy śmiało powiedzieć, że spotkanie to było z góry ukartowane et oipso, miało charakter schadzki… Wspomniał pan o szybkim wskoczeniu do samochodu. Czy robiło to wrażenie obawy przed zdemaskowaniem?
[KARWOWSKI] Tam był zakaz zatrzymywania się.
[ADWOKAT] <do Beka> Czy pańska małżonka ma prawo jazdy?
[BEK] Nie no, nigdy bym jej nie pozwolił prowadzić samochodu.
[ADWOKAT] …więc, nie znając znaków drogowych, nie mogła wiedzieć, że tam jest zakaz zatrzymywania się… Pośpiech jej miał zupełnie inne źródło: była to nie tylko schadzka, ale schadzka tajemna. Czy widział pan powitanie kochanków?
[KARWOWSKI] Jakich kochanków?!
[ADWOKAT] <do Beka> Wybaczy pan, inżynierze, ale od tej chwili pańską małżonkę i jej partnera będzie my nazywać „kochankami”.
[BEK] Ale czy to konieczne, panie mecenasie?
[ADWOKAT] Dura lex, sed lex… <do Stefana> A więc widział pan powitanie?
[KARWOWSKI] A więc ten mężczyzna pocałował panią Bekową…
[ADWOKAT] Stop. Użył pan zwrotu „pocałował”. A więc były i pocałunki?
[KARWOWSKI] Ale w rękę!

[ADWOKAT] Nowoczesny obyczaj od dawna już lansuje hasło „witajmy się bez całowania rąk”. Z drugiej zaś strony wiemy, że punkty erogeniczne rozsiane są po całym ciele kobiety. A więc pocałunek w rękę ma charakter wstępnej gry miłosnej. <do Stefana> Co było dalej? Proszę mówić.

[KARWOWSKI] Pojechałem za nimi. Jechali dosyć szybko…
[ADWOKAT] …jakby chcąc zmylić trop?
[KARWOWSKI] Tak, raczej tak. I zatrzymali się… Zatrzymali się… <pokazując kartkę z zapisanym adresem> …o, na tej ulicy, weszli do kamienicy, a ja zdążyłem tylko zapisać numery samochodu. I dalej już nie wiem, bo zniknęli, a ja musiałem jechać po gips.
[ADWOKAT] Co było dalej, doświadczenie mówi nam aż nazbyt dobitnie. To jest bardzo dobre zeznanie! (…) Mamy tu wszystkie motywy, o które nam chodzi: interesowność szanownej małżonki naszego klienta, ptrawda, jej przebiegłość, obłudę. No i sam fakt cudzołóstwa, okrywający śmiesznością mojego klienta w oczach kolektywu, w którym pracuje – wliczymy to do szkód moralnych, jako „godzenie w dobre imię”.
[BEK] <do siebie, załamany> Marysiu, Marysiu, czemuś ty to zrobiła?

Dialog, co ma siłę rozkładania na płasko! Mnie rozwala…

Napisz odpowiedź

K A L E N D A R I U M

lipiec 2008
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

ARCHIWUM WPISÓW

KATEGORIE WPISÓW


  • KotenokPolik: Пора переименовать блог, присвоив имя связанное с доменами :) может хватит про них?
  • sutencje: Kurwaszok! Kurwaszok! Dajcie mi kwasu, dajcie mi batem! Kurwaszok! Kurwaszok! Co to ma być? To jest jak granatnik wycelowany w oko.... Zajeb inw
  • sutencje: yo, djewuszko, to nie jest takie złe wcale, zauważyliście stadko pewnie, ze oto leci mocny burn w reklach na jazyk [neo]lingwistyczny, czyli wygina