SUGARFREE czyli absurdarium, czyli miejsce, gdzie spotykają się rzeczy dziwne, które nie śniąc się filozofom, mają miejsce w rzeczywistości. czyli media i zamęt popkulturalny moimi oczami.
Mój notatnik na ścinki i wycinki, fotki i zapiski divnych divności ze świata mediów, kórtórki, politikal(fikszyn), reklamy. Katalog (nie)ludzkich zachowań, przekonań i wierzeń. (tak jest!)
Zbiór ciekawostek, absurdalików, paradoksów, znalezionych w mediach, sieci, z lajfa wyjętych. Taki sobie oto chlewik kulturalno-obyczajowy.
(APDEJT 25.09.08) Dla porządku i zaznaczenia, że SUGARA ewolucja jak najbardziej się ima, chcę potwierdzić, co wyantycypowałam w jednym ze starszych postów – że blog niniejszy staje się
Óps, że zacytuję klasyka, aj did it egejn… No, bo reklama. Egejn. Trudno, najwyżej przebranżowię Sugara i zrobię go składowiskiem fajnych (albo i niefajnych, w zależności jak wiatr zawieje i mój humor dopisze) spotów.
…i skonstatować pragnę, że dryf w kierunku zbierania tutaj dziełek sztuki reklamiarskiej wcale to a wcale mnie nie martwi. Oraz nie dziwi, bo reklamowa prestidigitatorka słowem, dźwiękiem i obrazem kręci mnie mocno, wzniecając moc żądz.
Zresztą, gut idee trzeba wspierać, fest kreacje promować, a perełki ładnego sprzedażowego opakowania produktu – z medialnego szumu wyławiać i radością, płynącą z podziwiania ich blasku, dzielić się z bliźnimi. Maleńką misję sobie wykoncypowałam?… Niech będzie, że misję.